KIM JESTEM?
Jestem, kim jestem.
To słowa mojej porannej mantry, mojego otwarcia, mojej kotwicy.
Kiedyś myślałem, że to zwykła metoda programowania umysłu.
Dziś wiem, że gdy je wypowiadam, zanurzam się w przestrzeń tego, kim naprawdę jestem.
Pisząc ten tekst, zrozumiałem, że odpowiedź jest jednocześnie prosta i głęboka.
Prosta — bo dotyczy wewnętrznej prawdy.
Głęboka — bo odkrywanie jej jest istotą mojego istnienia.
Mam 55 lat.
Tak odczuwam swoją drogę — że jestem na końcu bardzo długiego cyklu wcieleń.
To jest moje doświadczenie, mój wgląd.
Nie oczekuję, że ktokolwiek przyjmie mój sposób widzenia — po prostu opisuję własną ścieżkę.
Wiem, dokąd idę.
Wiem, po co jestem.
I czuję, że to, czego szukałem całe życie — urzeczywistnienie, mistrzostwo — już jest we mnie obecne.
A teraz doświadczam drogi, którą tam doszedłem.
Moje początki
Urodziłem się na warszawskiej Pradze Północ, dzieciństwo spędziłem na Bródnie.
Było intensywne, pełne wyzwań — i bardzo formujące.
Z wykształcenia jestem historykiem. Myślałem o doktoracie, ale potrzeba stabilizacji i kupienia mieszkania poprowadziły mnie do biznesu. Przez kilkanaście lat przeszedłem tam drogę od specjalisty do dyrektora.
W 2008 roku rozpoczęło się moje przebudzenie.
Nie było nagłe — raczej spokojne i konsekwentne wychodzenie z życia, które przestało być moje.
Jeszcze kilka razy wracałem do roli dyrektora w instytucjach państwowych, jakby moje dawne ja próbowało mnie zatrzymać.
Ale te powroty trwały coraz krócej.
W końcu wyszedłem z tego całkowicie.
Głód wiedzy, głód prawdy
Od momentu przebudzenia otworzyła się przede mną szeroka przestrzeń wiedzy.
Chłonąłem ją intensywnie — coaching, NLP, neurolingwistyka, psychologia, systemy terapeutyczne, podejścia rozwojowe, praca z energią, szamanizm, ezoteryka. Na mojej drodze pojawił się buddyzm, który pomógł mi nazwać mój kierunek: urzeczywistnienie.
Zgłębiałem tybetańskie linie, medytacje, strategie rozwoju.
Realizowałem autorskie projekty coachingowe.
Czytałem dziesiątki książek i przekazów.
To były moje prawdziwe studia — żywe, głębokie, pełne pasji.
Spotkanie z naukami, które za mną chodziły
W pewnym momencie trafiłem na nauki, które poczułem jako bardzo bliskie.
W moim świecie wewnętrznym przejawiają się jako inspiracje, które nazywam obecnością mistrzów duchowych takich jak:
Saint-Germain, Tobiasz, Yeshua, Ramtha.
To mój język.
Tak opisuję przestrzeń, z której czerpałem i czerpię inspiracje.
Nie jest to definicja, nie jest to doktryna — to symboliczny sposób mówienia o wewnętrznych jakości, które mnie prowadziły.
Od tamtej pory czułem ich obecność jako dialog ze swoją głębszą świadomością.
Czas czyszczenia i moment przełomu
Przebudzenie stopniowo przekształciło się w czas intensywnej transformacji.
Nazywam to czasem czyszczenia — latami uwalniałem stare wzorce, ciężary, emocje, przekonania.
To były inicjacje, dogłębne procesy, często bolesne, ale niezwykle prawdziwe.
Największym przełomem była operacja usunięcia nowotworu opon mózgowych.
Nie potraktowałem tego jako tragedii.
To był moment spotkania z moją Jaźnią.
Zostałem zapytany o intencję.
Powiedziałem „tak” —
i wszystko przyspieszyło.
Prosiłem, żeby moja droga była szybka, głęboka, intensywna, niezależnie od wyzwań.
I taka właśnie była.
Był to czas:
• pogłębiania wiedzy,
• rozpuszczania starych struktur,
• uwalniania blokad,
• dojrzewania wewnętrznej siły,
• poszerzania kontaktu z moim Mistrzowskim JA.
I równocześnie był to także czas… zwykłego życia.
Obiadów z rodziną, rozmów, pracy, codziennych spraw.
To też jest część mojej drogi i chcę to wyraźnie zaznaczyć.
Po drugiej stronie
Dziś czuję jasno:
• mój czas oczyszczania jest bliski końca,
• most między dawnym a nowym mną został przekroczony,
• uwolniłem większość ciężarów, które niosłem,
• a reszta odchodzi naturalnie.
Każdy dzień jest teraz bardziej przejrzysty, spokojny, prosty.
Czuję moją Jaźń.
Czuję, że jestem w przestrzeni Mistrzostwa —
nie jako ktoś wyjątkowy,
ale jako człowiek, który dotarł do swojej prawdy.
Dlaczego powstała ta strona?
Ta strona powstała z jasnej intencji:
by dzielić się moją drogą — nie jako nauką, ale jako doświadczeniem.
Nie tworzę doktryny.
Nie chcę nikogo prowadzić.
Nie opisuję uniwersalnej ścieżki.
Piszę o swojej drodze w moim języku,
Tak jak ją przeżyłem.
Jeśli trafiasz na tę stronę, to być może Twoja droga również mówi:
„jestem”.
Niezależnie od tego, gdzie jesteś.
Weź z mojej opowieści to, co Cię porusza.
Resztę zostaw — niech będzie tylko opowieścią o mojej historii.
To jest mój wkład w proces powstawania Nowej Świadomości — tej, która rodzi się w każdym człowieku, kiedy zaczyna wracać do siebie.




































