Czwarty tom jest zapisem etapu, w którym coraz wyraźniej pojawia się doświadczenie powrotu do siebie.
Po wcześniejszych rozpoznaniach, po przejściu przez napięcia, po zrzucaniu kolejnych warstw ochronnych i dawnych przyzwyczajeń, zaczyna odsłaniać się przestrzeń bardziej spokojna, mniej reaktywna, bliższa prostemu byciu.
Tytuł „(Swój) DOM” nie odnosi się tutaj do miejsca w znaczeniu zewnętrznym.
Jest raczej symbolem odnajdywania wewnętrznego punktu, w którym nie trzeba już tak intensywnie szukać potwierdzeń, tłumaczeń ani dodatkowych zabezpieczeń.
To etap, w którym pojawia się większa zgoda na ciszę, na zwyczajność chwili, na własny rytm.
Nie oznacza to końca procesu.
Raczej moment, w którym coraz częściej można odczuć, że to, czego przez długi czas szukało się na zewnątrz, od dawna było obecne wewnątrz — choć nie zawsze dostrzegalne.
Wiersze z tego tomu niosą więcej oddechu.
Czasem są prostsze, bardziej osadzone, czasem bardziej kontemplacyjne.
Pojawia się w nich doświadczenie, że dom nie jest czymś, do czego trzeba dopiero dojść.
Być może dom ujawnia się wtedy, gdy przestaje się od niego oddalać.



































