Prawda – bezcenne ogniwo
Dotarcie do prawdy i odkrycie jej uwalnia od cierpienia i od bólu. To była pierwsza myśl, która poprowadziła mnie do rozważań na temat prawdy i do napisania tego tekstu.
Odkrywanie prawdy jest dla mnie rozpuszczaniem iluzji, przechodzeniem przez nie i pożegnaniem się z tym wszystkim, co przez lata zaciemniało obszar mojego życia i mojej ścieżki.
Na początek – a właściwie na koniec – chcę zapisać jedno ważne zdanie:
To, co tutaj piszę, jest moją prawdą. Nie musi być twoją prawdą. Prawda obiektywna w sensie jednej, identycznej dla wszystkich narracji nie istnieje.
Prawdy, o których mówię, dotyczą zarówno świata wewnętrznego, jak i świata zewnętrznego – rodzinnego, społecznego i globalnego. Nie widzę tu realnej różnicy pomiędzy mikro- i makro-rzeczywistością. Prawda działa w ten sam sposób na wszystkich poziomach istnienia.
Odkrywanie prawdy jest dla mnie jednocześnie metaforą drogi rozwoju i urzeczywistnienia oraz bardzo jednoznacznym drogowskazem – kierunkiem, w którym warto podążać.
Czy można zdefiniować prawdę?
Przez setki, a może tysiące lat armie filozofów, naukowców i myślicieli próbowały odpowiedzieć na to pytanie. Powstały całe dziedziny wiedzy, jak ontologia, których istotą było badanie natury istnienia i ogłaszanie tego, co w danym czasie uznawano za prawdę.
Powstały systemy religijne, które budowały rozległe systemy przekonań dotyczące prawdy o istnieniu, źródle, Bogu, człowieku i hierarchii świata. Religie wskazywały – w cudzysłowie – prawdziwe ścieżki rozwoju, zgodne z przyjętymi przez nie prawdami.
Powstały również systemy rządzenia, oparte na rzekomo nieomylnych paradygmatach i prawdach władzy: o źródle autorytetu, relacjach rządzących z obywatelami, o obowiązkach, hierarchiach i wartościach.
Ja nie zamierzam wchodzić w polemikę z tymi systemami ani z autorytetami, które się nimi zajmowały.
Wiem, czym jest prawda dla mnie.
Dla mnie prawda to istnienie.
Prawda to informacja o istnieniu.
Prawda to świadomość istnienia.
Prawda to informacja rzeczywista – w przeciwieństwie do nieprawdy, kłamstwa i ściemy.
Prawda jest również świadomością mechanizmów i praw istnienia (jeśli takie istnieją), które pozwalają doświadczać życia na określonym poziomie.
Powstaje pytanie: czy istnieje prawda obiektywna?
Moim zdaniem tak – przy jednoczesnej możliwości doświadczania jej z nieskończonej liczby perspektyw i w różnych aspektach obserwacyjnych.
Z mojej perspektywy jedną z głównych intencji istnienia jest odkrywanie prawdy przez samo istnienie – przez podmiot, który doświadcza. Odkrywanie jej po to, by mogła powstać esencja prawdy, esencja mądrości, która wraca do źródła, wzbogacając je.
Poszukiwanie i doświadczanie prawdy jest dla mnie najsilniejszym motywatorem rozwoju, pracy i wysiłku. To silnik mojej drogi – zarówno w fazach przebudzenia, jak i oczyszczenia, integracji, manifestacji i samego doświadczania.
Patrząc dziś na swoją ścieżkę, mogę powiedzieć jednoznacznie: poświęciłem wiele lat na odkrywanie prawdy, a jeszcze więcej na usuwanie tego wszystkiego, co ją zasłaniało, zaburzało lub wykrzywiało. Ten wysiłek wynikał z jednej, niepodważalnej intencji.
Uważam, że dążenie do prawdy – świadome lub nieświadome – jest jednym z najmocniejszych źródeł motywacji większości ludzi. Wiedzą o tym twórcy narracji, marketingu, filmów, książek i informacji.
Kiedy pisałem ten tekst, przyszło do mnie coś bardzo prostego: zamknąć oczy, wziąć kilka głębokich oddechów, połączyć się z sercem i przyzwolić.
Przyzwalam na moją prawdę.
Przyzwalam na to, że ona do mnie przychodzi.
Przyzwalam na to, że dzieje się to w sposób dla mnie najlepszy.
Po prostu to zrobiłem.
Zrozumiałem wtedy, że przez lata nie tylko szukałem prawdy, ale również szukałem metody jej odkrywania. Dopiero przyzwolenie okazało się tym, co naprawdę działa.
Proces ten widzę następująco:
przyzwolenie → doświadczenie → integracja → zrozumienie
Nie odwrotnie.
Zanim do tego doszedłem, przeczytałem niezliczoną ilość książek, studiowałem różne systemy, praktykowałem, analizowałem, oglądałem filmy, słuchałem muzyki i doświadczałem kultury w jej wielu formach. Bywało to fascynujące, ale nie przynosiło bezpośrednich efektów.
Dopiero gdy byłem gotowy, pojawiło się przyzwolenie.
Dziś wiem, że narzędziem odkrywania prawdy nie jest umysł, lecz świadomość. Aktywności umysłu – analiza, ocena, dowodzenie, dialog wewnętrzny – często przeszkadzają w bezpośrednim doświadczaniu prawdy.
Odkrywanie prawdy przynosi wolność. Pozwala uwolnić się od ograniczających paradygmatów, przekonań, programów neurologicznych, samooceny, samokrytyki, lęku, gniewu i agresji. Przynosi autentyczną radość samego faktu istnienia.
Rozważałem poruszenie tematu ukrywania prawdy i świadomego posługiwania się kłamstwem jako mechanizmem zniewalania ludzi. Świadomie zostawiam ten wątek na inną okazję.
Ograniczę się do jednego zdania:
kłamstwo = niewolnictwo
Prawda jest dla mnie najskuteczniejszym sposobem przejścia ze starej świadomości do nowej – ze starego świata do nowego.
Nie oznacza to zapominania o przeszłych krzywdach, przemocy czy cierpieniu. Wręcz przeciwnie. Oznacza poznanie całej prawdy – na wszystkich poziomach i ze wszystkich perspektyw.
Dopiero wtedy możliwe jest uwolnienie się od ról ofiar i prześladowców, od programów władzy i podporządkowania. Z tego miejsca przychodzi naturalne wybaczenie, integracja doświadczeń i mądrość, która sama zaczyna się stosować.
Tak widzę ten proces. Mam co do niego spokój i pewność, ponieważ sam przez niego przeszedłem.
Prawda jest dziś kluczowym ogniwem globalnej zmiany, której jesteśmy świadkami. Jednak fundament tej zmiany zawsze zaczyna się w jednostce – w naszej własnej świadomości.
Prawda przynosi rozwój, postęp i otwarcie na nowe aspekty nas samych, naszej drogi i naszego istnienia.
Odgruzowywanie – przypominanie sobie prawdy
Odgruzowywanie. Tak nazwałem jeden z podstawowych aspektów podążania moją ścieżką i docierania do prawdy. To słowo bardzo trafnie oddaje charakter moich działań – nie jako zdobywania czegoś nowego, lecz odsłaniania tego, co już było, ale zostało przysypane.
Odgruzowywanie i oczyszczanie jest dla mnie tak ważne, ponieważ jako ludzie wyposażeni jesteśmy w świadome i nieświadome mechanizmy ukrywania prawdy, oddalania się od niej lub oddzielania się od niej – często w imię ochrony przed nią. Psychologia nazywa te mechanizmy wyparciem.
Dlaczego to robimy? Moja odpowiedź jest prosta: bo boimy się prawdy. Bo o niej zapomnieliśmy. Wejście w ludzką świadomość wiązało się – na pewnym poziomie – z celowym zapomnieniem, z odsunięciem informacji, których wcześniej byliśmy świadomi.
Spotkałem się również z przekonaniem, że świadomie zapomnieliśmy o tym, kim jesteśmy, aby przejść przez wybrane przez nas doświadczenia – zwłaszcza doświadczenie dychotomii, podziału i przeciwieństw, które ostatecznie okazują się iluzją.
Drugim źródłem wyparcia było wejście w świat społeczny. Przyjęliśmy hierarchie wartości, zasady i prawa społeczeństw, które w dużej mierze miały na celu podporządkowanie życia jednostki rodzinie, społeczności, narodowi czy państwu. Przystąpienie do tych struktur często oznaczało świadomą lub nieświadomą rezygnację z własnej prawdy.
Z tej perspektywy odkrywanie prawdy jest formą przypominania sobie. Wyparcie i chwilowe odejście od własnej prawdy wynikało z ról, gier i doświadczeń, przez które postanowiliśmy przejść – szczególnie ról związanych z podporządkowaniem.
Oddanie odpowiedzialności za siebie, przekazanie prawa decydowania o własnym losie komuś lub czemuś, co stawialiśmy ponad sobą, było częścią tych doświadczeń. Dotyczyło to ról ofiar, podwładnych, służących, żołnierzy, ale także uczestników struktur władzy.
To, co utrudniało nam pełne odegranie tych ról, było usuwane lub chowane głęboko w nas, aby w danym momencie nie przeszkadzało.
Wiele mechanizmów ukrywania własnej prawdy przejęliśmy również od naszych przodków. Wchodząc genetycznie i karmicznie w pole rodowe, przejęliśmy niezliczone programy poświęcenia, podporządkowania porządkowi rodu, skromności, służby, braku własnej wartości czy braku zdolności – programy, które miały uzasadniać nasze miejsce w rodzie i lojalność wobec niego.
Gdybym miał wymieniać wszystkie programy, które odkryłem na swojej ścieżce, lista byłaby bardzo długa. Kluczem do ich neutralizacji nie była walka z nimi, lecz ich zobaczenie. W momencie, gdy przestałem się z nimi utożsamiać, straciły nade mną władzę.
Proces ten zajmował czas i w dużej mierze odbywał się w fazie, którą nazywam czyszczeniem – etapie, który rozpoczął się niemal natychmiast po przebudzeniu.
Zamek
Moją drogę do prawdy najlepiej oddaje metafora zamku. W trakcie przebudzenia zacząłem odkrywać coraz więcej ograniczających przekonań, paradygmatów i systemów, które tworzyły zwartą, pozornie nierozerwalną strukturę. Były jak cegły w murach obronnego zamku.
Zamek ten przez lata był synonimem mojego bezpieczeństwa. Był mną.
Gdy proces przebudzenia się nasilał, zacząłem odczuwać zagrożenie i lęk. Zauważyłem, że konstrukcja zamku zaczyna drżeć, a fundamenty słabną. Pojawiła się rozpacz i strach przed całkowitym rozpadem – przed zniknięciem tego, co uważałem za siebie.
Próbowałem bronić zamku, walczyć o jego istnienie, przekonany, że jego zawalenie oznacza mój koniec. Im bardziej się broniłem, tym bardziej struktura się rozpadała.
Przełom przyszedł z zupełnie prozaicznego miejsca – z obserwacji codziennego życia. Uświadomiłem sobie, że to, co się dzieje, jest naturalne. Zrozumiałem, że rola zamku, który kiedyś zapewniał mi bezpieczeństwo, dobiegła końca.
Pozwoliłem mu się zawalić.
Wraz z jego rozpadem rozpoczął się proces odsłaniania mojej prawdy. Stare przekonania i paradygmaty przestały być moje. Pojawiła się przestrzeń na odkrywanie tego, co dziś nazywam moją prawdą.
Tak jak napisałem powyżej – to jest moja prawda. Możesz w nią uwierzyć lub nie.
PS. Odkrycie, że przekonania, które powodują nasze cierpienie nie sa prawdiwe wykorzystałem tworząc technikę coachingową. Znajdziesz ją tutaj.




































