Przeżyłem piekło.
Przeżyłem piekło bezradnego mocowania się
w starej i porwanej piżamie mojego i jego ojca dzieciństwa.
Przeżyłem zalewającą mnie ciemność mojej starej energii.
Przeżyłem zabijającą mnie śmieszność i racjonalizm hermetycznych skafandrów innych.
Przeżywam.
Przeżywam nieskończoność i niezniszczalność fabryki bąbli amorficznych.
Przeżyłem.
Przeżyłem zabójcze emocje legii i powszechnych igrzysk.
Przeżyłem matczyne kłamstwa dążące do zabicia pierworodnego poety.
Przeżyłem niekończące się prośby zmiany ról
oraz budowy nowego, pięknego i pustego mauzoleum.
Podobno nie tylko ja z tego skorzystam
zostawiając wszystko,
niewyjaśnione pokusy
i niekończący się dialog człowieczeństwa z samym sobą.
Nad Liwcem, 18 sierpnia 2024



































