Naprawdę nie jesteś taka.
Jeśli nie chcesz nie musisz mi pomagać.
Naprawdę nie jesteś taka.
Naprawdę nie chcesz płakać i o rozsądek mnie błagać.
Zawsze mogłem się sam leczyć.
Nie zmuszałaś mnie - nie musiałem się szczepić.
Nie pomagasz mi gdy tego nie chcę.
Zawsze to ja zapalam I Ja świecę.
Nie chcesz być na boisku ze mną (ze mną lub przeciwko mnie)
Nie chcesz mnie kiwać.
Nie chcesz ze mną grać i mnie wychowywać.
Nie muszę Cię zwodzić, nie muszę kiwać.
Nie muszę chwalić tych bzdur i pucharów zdobywać.
Naprawdę nie jesteś taka.
Naprawdę nie chcesz płakać i o rozsądek mnie błagać.
Nie zmuszałaś mnie do wiadomości słuchania, bo bardzo się bałem.
Ciebie mogłem słuchać kiedy Ja tego chciałem.
Nie muszę się zdobić.
Moje odbicie w lustrach u innych zdobyć.
Albo odwrotnie:
Nie muszę się zdobyć.
Moje odbicie w lustrach u innych zdobić.
Naprawdę nie jesteś taka.
Naprawdę nie musisz płakać i o rozsądek mnie błagać.
Mogłem Cię dotykać,
Mogłem szarpać i uderzać.
Ty wiesz dokąd nasza muzyka zmierza.
Mogłem Cię po prostu jak Hendrix złamać.
Nie musiałem Cię o tym uprzedzać
i na ten temat kłamać.
- Git! – mówili bogowie kumpli z osiedla.
- Git - mówiło ludzkie ja.
- Git – mówiła ludzka miłość.
- Git! – mówiło boskie Ra.
Moje Gita-Ra!



































