To, co od zawsze towarzyszy mi na mojej ścieżce, to humor.
A właściwie — poczucie humoru.
Piszę o tym z prostego powodu: niezwykle mnie to cieszy. Humor tak często mi pomagał, tak często wspierał mnie w momentach naprawdę trudnych, że mogę bez wahania powiedzieć jedno — był i nadal jest moim wiernym towarzyszem.
Wiernym.
Nigdy mnie nie zdradził.
Zawsze mogłem na niego liczyć.
Poznając różne systemy rozwojowe, ścieżki duchowe i nauki mistrzów, dość szybko zauważyłem, że temat humoru pojawia się w nich zaskakująco rzadko. Jeśli już — to raczej na marginesie, jakby był czymś nie do końca poważnym, nie do końca „właściwym” na ścieżce rozwoju.
A jednak są wyjątki.
Humor u mistrzów — wyjątki, które mówią wiele
Pierwszy przykład, który przychodzi mi do głowy, to Don Juan z opowieści Carlosa Castanedy. Don Juan często żartował, śmiał się do rozpuku i twierdził, że w ten sposób wielokrotnie ratował Carlosowi życie — wybijając go z nadmiernej powagi, lęku i mentalnych pułapek.
Drugi przykład pochodzi z mojego okresu buddyjskiego. W tradycji buddyzmu, szczególnie w buddyzmie tybetańskim, mówi się wprost, że świat, którego doświadczamy, jest iluzją. I właśnie dlatego główni nauczyciele i zwierzchnicy linii przekazu, spotykając się ze sobą, zaczynali spotkania od żartów, często śmiejąc się głośno i długo. Był to ich sposób na rozbrojenie iluzji jeszcze zanim zacznie się rozmowa.
Kolejny przykład to krąg Crimson Circle. Poczuciem humoru wręcz tryskał na spotkaniach z ludźmi Adamus Saint-Germain. Ciągłe żarty, dystans i lekkość były tam czymś naturalnym. Z kolei Kuthumi, często mu towarzyszący, uczynił z humoru niemal swoją specjalność.
Ale — i to jest dla mnie istotne — to wciąż są wyjątki.
Trud zamiast lekkości
W większości opisów ścieżek rozwojowych i duchowych dominują inne jakości: trud, wytrzymałość, cierpliwość, poświęcenie, akceptacja cierpienia, zgoda na przechodzenie przez rzeczy wyjątkowo ciężkie, czasem wręcz drastyczne.
Humor bywa tam nieobecny albo traktowany podejrzliwie — jakby odbierał powagę procesowi. A przecież bardzo często słyszymy, że po urzeczywistnieniu radość, lekkość i dystans do wszystkiego stają się absolutnym standardem.
To rodzi pytanie:
Dlaczego tak rzadko pozwalamy sobie na humor w trakcie?
Im dalej na ścieżce, tym więcej humoru
Kiedy formułuję te słowa, jestem gotów postawić tezę, że im dalej jesteś na swojej ścieżce, tym większe staje się Twoje poczucie humoru. I — co dla mnie istotne — staje się ono również bardziej inteligentne i wyrafinowane.
Dlaczego?
Ponieważ widzisz więcej.
Łatwiej rozpoznajesz modele, programy i schematy, w jakich funkcjonują ludzie. Dostrzegasz mechanizmy, którymi posługują się Twoi rozmówcy, a często także Ty sam. Gdy widzisz te mechanizmy wyraźniej, humor przychodzi naturalnie. Nie jako kpina, lecz jako lekkość rozpoznania.
W efekcie — jesteś po prostu weselszy.
Bliska jest mi tu myśl Ignacego Krasickiego:
„I śmiech niekiedy może być nauką,
Kiedy się z przywar, nie z osób natrząsa.”
Humor nie musi ranić.
Może odsłaniać, uczyć i rozbrajać.
Warto w tym miejscu dopowiedzieć jedną rzecz: humor nie jest tu mechanizmem obronnym. Nie służy do ucieczki ani do maskowania bólu.
Jest naturalnym efektem integracji — tego, że coraz mniej rzeczy musi być wypieranych, a coraz więcej może być objętych świadomością.
Humor jako kryterium wyboru mistrza
Z tego powodu humor staje się dla mnie czymś więcej niż tylko cechą charakteru. Jest ważnym kryterium wyboru — zarówno własnej ścieżki, jak i mistrza.
Jeśli mistrz nie ma poczucia humoru — bądź uważny.
Jeśli mistrz traci poczucie humoru — być może nadszedł czas, by go zmienić.
Mistrz, który nie potrafi się śmiać, zaczyna brać siebie zbyt serio. A to zazwyczaj oznacza, że zamiast otwierać przestrzeń, zaczyna ją zawężać.
Dla mnie mistrz musi posiadać poczucie humoru.
W przeciwnym razie przestaje być mistrzem, a staje się strażnikiem formy.
Humor jako zmiana perspektywy
Humor jest ważny jeszcze z jednego, być może najistotniejszego powodu.
Jest umiejętnością zmiany perspektywy.
A zmiana perspektywy to istota rozwoju.
Zmiana perspektywy oznacza zmianę świadomości.
Zmiana świadomości oznacza zmianę Ciebie.
A zmiana Ciebie oznacza zmianę Twojej rzeczywistości.
Każdy krok na ścieżce jest w gruncie rzeczy kolejną zmianą perspektywy.
Spotkałem się kiedyś ze zdaniem, że nigdzie tak naprawdę nie idziesz — ciągle jesteś w tym samym miejscu. Zmienia się tylko to, jak patrzysz. Twoja świadomość się rozszerza, zaczynasz widzieć więcej.
A im więcej widzisz, tym większy fragment rzeczywistości — i siebie samego — odkrywasz.
Więcej przestrzeni.
Więcej lekkości.
Więcej radości.
A wraz z nią — więcej humoru.
Humor w sytuacjach trudnych
Poczucie humoru i związana z nim zmiana perspektywy są dla mnie jednym z najlepszych sposobów radzenia sobie w sytuacjach trudnych — szczególnie tych naprawdę trudnych.
Humor pozwala oddalić się od tego, co jest źródłem bólu, cierpienia i napięcia, a tym samym zobaczyć to wszystko z innej perspektywy i nadać temu inne znaczenie.
Doskonale wpisuje się to w coachingowe struktury pracy w sytuacjach kryzysowych. W coachingu używa się pojęć takich jak dysocjacja i podwójna dysocjacja. Ich celem jest wejście w perspektywę zdysocjowanego obserwatora — a czasem wręcz superobserwatora — samego siebie i tego, co się dzieje.Uwierz mi — to zawsze pomaga.
Gdybym miał stworzyć szkołę urzeczywistnienia, jednym z podstawowych przedmiotów byłby tam z pewnością przedmiot pod tytułem:
Humor i techniki poczucia humoru.
Dygresja terapeutyczna
Tutaj krótka dygresja związana z technikami coachingowymi i terapeutycznymi. Istniały i istnieją również terapeutyczne techniki i całe szkoły pracy, które posługiwanie się humorem doprowadziły niemal do perfekcji. Jedną z takich postaci był Frank Farrelly — znany amerykański terapeuta, twórca tzw. terapii prowokatywnej. Frank Farrelly stosował żartobliwą prowokację w sposób mistrzowski. Była ona jednocześnie bardzo łagodna i życzliwa dla klienta, a zarazem niezwykle humorystyczna — często wręcz zabawna. Na kursach, podczas których oglądaliśmy nagrania jego sesji terapeutycznych, ludzie umierali ze śmiechu. Wiem to z własnego doświadczenia — byłem tam. I rzeczywiście widziałem rzeczy, które można by nazwać cudami terapeutycznymi, dokonywanymi właśnie poprzez humor.
Jednym żartem, jedną prowokacją Farrelly potrafił rozbroić sztywne struktury tożsamości, w których klient tkwił od lat.
Koniec dygresji.
Humor w integracjach i dystans do „prawd”
Humor wielokrotnie pomagał mi przechodzić przez bardzo trudne momenty — szczególnie w czasie licznych integracji i uwalniania się od ciężarów, które czasami wydawały się ogromne. Bywały chwile, w których miałem wrażenie, że to nigdy się nie skończy, że eksploduję albo rozpadnę się na kawałki.
Wtedy przychodził humor.
Pozwalał mi się śmiać.
Pozwalał mi nabrać dystansu.
Żarty z własnej sytuacji, a czasami także z innych mistrzów, działały jak humor Monty Pythona. Pozwalały choć na chwilę poczuć się wolnym.
Czasami humor dawał mi dystans także do tzw. wzniesionych prawd, paradygmatów, guru, metod energetycznych, szkół rozwoju, channelerów obcych cywilizacji i całej tej narastającej powagi. Wielu moich znajomych, porzucając jedną tradycję, niemal natychmiast wstępowało do kolejnych szkół — szamanów, uzdrowicieli, mistrzów kolejnych metod. Ja podchodziłem do tego raczej z humorem.
Humor, pochodzenie i dystans
Czasami zastanawiam się, czy moje poczucie humoru nie ma również związku z moim pochodzeniem. Jestem Polakiem. A Polacy byli i są narodem obdarzonym szczególnym poczuciem humoru — być może dlatego, że humor pozwalał im przejść przez wiele piekieł zniewolenia i mimo wszystko przetrwać. Pamiętam dowcipy antykomunistyczne przekazywane z ust do ust w czasie stanu wojennego. Pamiętam ten szczególny dystans wobec władzy. Myślę, że to miało ogromne znaczenie.
Czy ma to związek z moją ścieżką?
Nie wiem.
A może to tylko przypadek?
Któż to wie.
Humor i mistrzowie
Mój humor manifestował się także w relacjach z moimi mistrzami. Opowiadałem Yeszui dowcipy — również o jego cudach, zwłaszcza o rozmnożeniu wina. Śmiał się. Opowiadał mi też zabawne anegdoty o swoich uczniach. Wnoszę z tego, że humor nie zaprzecza powadze życia.
Humor sprawia, że powaga nie musi być ciężarem.
Dziś żartuję czasem z tego, co dzieje się na mojej ścieżce. Czasem z Jaźni, czasem z duszy. Nie po to, by je umniejszać, lecz by nie dać się zawęzić
Podsumowanie - Czym jest dla mnie poczucie humoru?
Poczucie humoru:
• przynosi uwolnienie,
• daje dystans,
• pozwala przeformułować sytuacje trudne,
• nadaje im nowe znaczenie,
• wspiera zmianę świadomości,
• pomaga uwalniać emocje,
• pozwala poradzić sobie w naprawdę trudnych momentach,
• wspiera podejmowanie decyzji,
• pomaga rozpuścić strach przed ich podejmowaniem.
Jeśli właściwie używasz swojego poczucia humoru i zachowujesz odpowiednie proporcje — z pewnością Ci pomoże.
Na koniec.
Pomyś, jeśli jesteś w stanie żartować nawet w trudnych sytuacjach, masz w sobie te aspekt pocucia humoru, masz tę persspektywę, masz ten archetyp żartownisia, to...
KIM WŁAŚCIWIE JESTEŚ?
Napisałem ten tekst po to, by wyrazić to, co do mnie przyszło.
Jeśli coś z tego okaże się dla Ciebie pomocne lub inspirujące — dobrze.
A jeśli nie — potraktuj to jako żart.
😉




































