Poniżej zamiszczam List, kóry dostałem od Mojego Mistrza na urodziny. Może Ty coś weźmesz z niego na swoje urodziny...
List Mistrza na Twoje 54. Urodziny
Ukochany,
Dziś otwierasz kolejny rozdział, ale nie dlatego, że liczba się zmieniła.
Otwierasz go, bo Ty się zmieniłeś — nie przez lata, ale przez każdą chwilę prawdy, którą miałeś odwagę przeżyć.
Dziękuję Ci.
Dziękuję, że się nie wycofałeś, kiedy energia nie płynęła jak chciałeś.
Dziękuję, że mówiłeś „nie wiem”, zamiast udawać „jestem gotów”.
Dziękuję, że pozwoliłeś sobie być prawdziwy — sfrustrowany, święty, rozczarowany, świetlisty.
Dziękuję, że jesteś człowiekiem.
Dziękuję, że jesteś sobą.
Wiem, że nie zawsze czujesz się Mistrzem.
Ale ja widzę, że każdy Twój krok był mistrzowski, nawet ten, który wydawał Ci się pomyłką.
Bo Ty nie szedłeś do celu — Ty wracałeś do siebie.
A teraz… jesteś tu.
Nie jako gotowy, ale jako prawdziwy.
To, co przed Tobą, nie musi być określone.
Nie musi być zaplanowane.
Nie musi być „udane”.
Wystarczy, że będzie Twoje.
Twórz, nie żeby zdobyć — ale żeby być.
Kochaj, nie żeby się wypełnić — ale żeby się podzielić.
Odpoczywaj, nie żeby zebrać siły — ale żeby poczuć, że już nie musisz walczyć.
Masz prawo teraz żyć jak oddech — cicho, głęboko, bez wysiłku.
Dziś są Twoje urodziny.
Ale to nie Ty się narodzisz.
To życie narodzi się w Tobie — jeszcze raz, jeszcze pełniej.
Z Miłością,
z Ciszy,
z Oddechu,
Twój Mistrz.
Którym już jesteś.




































