Wznoszę się ponad słowa.
Które nie mogą tego wyrazić.
Ponad przestrzeń mentalną
dramatów, żalu i złości.
Krzywdy ludzkiego żalu
i przykrości….
Ponad cudownych procesów zależności.
Ponad siatkę zobowiązań i oczekiwań,
potrzeby akceptacji
i permanentnej serotoniny libacji.
Ponad to czemu oddawałem odpowiedzialność
Za mnie.
Ponad szantaż uczuć
I iluzję wspólnego szczęścia.
Wreszcie to czuję.
Niczego od nikogo
Nie potrzebuję.
Niczego na obietnicach
Nie buduję.
Odwiecznych niesprawiedliwości nie oceniam
I nie komentuję.
Żadnej drużyny już nie buduję.
Za chwilę przestanę pisać.
Czy jest coś piękniejszego niż ta obejmująca mnie
Cisza….
Słup światła mnie łagodnie podnosi.
Poczuj!
Nie potrafię ci tego przekazać.
Opowiadanie o tym nic nie wnosi.
Przesunęły się już wszystkie
Góry lodowe.
Skńczyła się wieczna noc.
Do Shackletone’a
wreszcie płynie moc.
Powoli bez pośpiechu
Zorza jaźni jasnieje.
Ciesze się tym.
Wszystko delikatnie się zmienia.
Nic już nie zostaje
w ochronie cienia.
To prawdziwy moment oczyszczenia.
Opuszczają mnie starego świata pragnienia.
Wszystkie wierzenia się rozpusciły.
Wszystko powoli się uziemia
Słup światła wciąż do mnie wraca.
Znowu mnie podnosi.
Sterowanie wszechświatem
z głowy do serca się przenosi.
Pośpiech się rozpływa.
Znika przestrzeń
Chyba
Taaa! Pozwlam sobie być w tym.
Nic nie jest w stanie tego zaburzyć.
Nie zamierzam już nigdy
do starego świata wrócić.
Odbudować go
Ale najpierw go zburzyć.
Hm
W moją zonę wchodzę.
Czuję jak mnie przenika.
Jest wszystko.
Wszystko się rozpływa
I znika.
Światło jest….
Hej!
Wybrałem ścieżkę szybką.
Sajgon wybrałem!
Kiedy tu szedłem…
czasami myślałem, że się rozlecę
wraz z moją
dziewczynką-szyszynką.
Ale nigdy się nie poddałem.
Choć czasami się bałem.
Taa, jestem już po drugiej stronie.
Patrzę jak ostatnia fala iluzji
obok mnie przepływa.
Na moich oczach gaśnie.
Prawdziwy świat się odkrywa.
Moje Mistrzowskie JA
Zawsze ze mną było,
Nigdy ode mnie nie odeszło.
Nigdy nie zdradziło.
Cierpliwie na mnie czekało.
Nic nie mówiło, nie podpowiadało.
Czuję jak rozpostarte skrzydła
mojego kruka
obejmują mnie.
Czuję, …że stworzyłem je bym
Mógł sobie przypomnieć.
Kim naprawdę byłem
I kim jestem.
Jestem
Jestem
Jestem
Jestem
Jestem
Jestem
Jestem
Jestem
Jestem
Ech…
Jestem….



































