Twórczość i ekspresja to naturalny stan człowieka.
To sposób podążania swoją ścieżką — ścieżką urzeczywistnienia. To droga wyrażania siebie, odkrywania siebie, dostrzegania tego, co jest we mnie – i w każdym z nas.
To metoda docierania do własnej prawdy i równocześnie sposób, w jaki człowiek tworzy siebie na nowo.
Na mojej osobistej ścieżce twórczość od początku była skierowana przede wszystkim do mnie samego.
Nie tworzyłem po to, by ktoś mnie widział.
Tworzyłem, aby odkrywać to, co we mnie prawdziwe.
A inni – jeśli mieli ochotę – mogli patrzeć, doświadczać, dotykać tego, co powstawało.
Potrzeba tworzenia dojrzewała we mnie przez lata, a w pełni zaczęła manifestować się po moim przebudzeniu. Sięgałem po każdą formę ekspresji, która była dostępna: grałem na gitarze, tworzyłem muzykę, nagrywałem i miksowałem własne utwory, eksplorowałem narzędzia AI. Rysowałem i malowałem we wszystkich możliwych technikach. Tworzyłem rzeźby – nawet te ze śniegu. Pisałem wiersze, teksty piosenek, pamiętnik i dziennik, który prowadzę nieprzerwanie do dziś. Napisałem swoją opowieść.
Tworzyłem we wszystkim, w czym mogłem: od muzyki po chodniki i sadzenie drzew.
Twórczość była dla mnie bramą do kontaktu z moją najgłębszą istotą – z moją jaźnią, z moim „Ja Jestem”.
Ekspresja była wyrażaniem mojej prawdy.
I coraz wyraźniej widziałem, że nie była to tylko droga do samego siebie, lecz również sposób, w jaki ja sam siebie stwarzałem.
Każdy obraz, dźwięk czy słowo był aktem kreacji mojego istnienia.
Wiele z moich obrazów niosło w sobie wiadomości — symbole, zapowiedzi, wglądy dotyczące mojego życia. Mogłem kontemplować je godzinami, wracać do nich po czasie, odkrywając kolejne warstwy znaczeń.
Tak samo było z tekstami piosenek: wyrażały prawdę chwili, a jednocześnie wskazywały kierunek, w którym podążam.
Moja muzyka towarzyszyła mi w trudnych i bardzo trudnych momentach.
Twórczość i ekspresja były nie tyle dodatkiem do mojej drogi, ile samą drogą.
Nie potrafię wyobrazić sobie mojego życia bez nich.
Tworząc, uczyłem się wykraczać poza umysł, poza jego potrzebę akceptacji czy aprobaty.
Twórczość stawała się wolnością.
Była zgodą na to, aby to, co prawdziwe, mogło przejść przeze mnie i stać się widzialne.
Zachęcam Cię do tworzenia w sposób, który naturalnie pojawi się w Tobie.
Nie oceniaj swoich prac. Nie osądzaj ich.
Pozwól im „dojrzeć” w czasie.
Wracaj do nich. Oglądaj. Czytaj. Słuchaj.
A zobaczysz, że każda z nich niesie wiadomość –
wiadomość od Ciebie
dla Ciebie.
Najczystszą, najprawdziwszą, jaką możesz sobie przekazać.




































