Czemu wciąż się złoszczę?
Czemu gniew mnie zrywa?
Czego wciąż się boję ?
Czemu złość mnie wzywa?
Kolejny raz przez to przechodzę
Wokół mego ego wciąż oczami wodzę.
Czuję nowy przepływ,
Korzenie drzew starego świata
z mojego nowego ciała
nowy strumień wciąż wyrywa.
Wszystko dookoła coraz szybciej się zmienia
Zapala się nowa perspektywa.
Już nie widać cienia.
Aleeeeeeeeeeee!
Czemu wciąż się złoszczę?
Czemu gniew mnie zrywa?
Czego wciąż się boję ?
Czemu złość mnie wzywa?
Umysł starego świata grabarza
Przez synapsy mi powtarza
Kto na śniadanie, obiad i kolację zjada hormony
Nie jest szalony
Y! U! Lub
Kto idzie do pracy, raty płaci
Szybko się wzbogaci, los swój przekabaci…
Więc czemuuuuu?
Znowu siedzę na zebraniu,
wszyscy znów mówią o pomaganiu.
I nagle odkryłem, że ci którzy grają ofiary mają nad nami władzę
A ja czuję, że nic na to nie poradzę.
Przebudzony zrywam się i prawie do nich krzyczę:
- Przepraszam spieszę się, jadę do pracy i wiozę kota w worku,
- Obiecałem, że dostarczę go do wtorku!
Może Pan dyrektor wciąż myśli o ostatniej wystawnej kolacji
By wszyscy widzieli, że nie poddał się łatwo nadchodzącej likwidacji.
A może to rodzeństwo wciąż się spiera, bo ten, który w karty przegrał
Już nie zagra bohatera.
Już dość! Koniec tego pokera!
Ta licytacja to iluzja!
Nic w tej grze mnie nie wspiera.
Ech teraz naprawdę, w końcu to czuję. Tak!
Ta chwila to ostatnich wątpliwości ostatnia konfuzja.
Wszystkie powyższe rymy to także iluzja.
Warszawa, 25 grudnia 2024



































